W piątkowy chłodny wieczór, w niewielkim lokalu usytuowanym w robotniczym rejonie stolicy, mieliśmy okazję posłuchać na żywo młodego nacjonalistycznego rapera z południa kraju, CR. Pomimo represji ze strony systemu i niedopuszczenia do niepodległościowego koncertu w przeddzień obchodów niedawnej rocznicy, organizatorzy Ku Niepodległej dowiedli, że nie mają zamiaru rezygnować z imprez muzycznych. Koncert pod patronatem Niklotu oraz środowiska Szturmowców (do którego należy również sam raper) zebrał kilkudziesięcioosobową widownię.

Występ połączony był z promocją nowej płyty rapera, „Pokolenie zemsty”, o której pisaliśmy m.in. TUTAJ. CR podpisał szereg płyt oraz zapozował do zdjęć ze słuchaczami. Każdy utwór z zaprezentowanych podczas koncertu był poprzedzony krótkim tłem jego powstania oraz przemyśleniami związanymi z poruszanymi kwestiami, dzięki czemu występ nie miał charakteru wyłącznie muzycznego.

Przy okazji utworu „ACAB” poruszającego tematykę przemocy władz i służb pojawiła się również smutna i na czasie refleksja na temat tych, którzy co prawda służbami nie są, ale ze względu na bierne ich poparcie i przyklaskiwanie systemowi zasługują na miano zdrajców – mowa oczywiście o frakcji Bąkiewiczów i innych karierowiczów, będących narodowcami wyłącznie z nazwy, a z radykalizmem mającymi tyle wspólnego, co Izrael z pacyfizmem. Pojawiły się również utwory poruszające m.in. zagadnienie sportowego trybu życia, czy antyszowinistyczny „European brotherhood” oraz refleksja na temat pierwszych w młodym wieku zakrętów na ideologicznej drodze.

Trzeba przyznać, że obok dobrej prezencji na scenie raper potrafi też dobrze „sprzedać” swoją twórczość – dla przykładu antykapitalistyczny utwór „Uderz” poprzedzony został wczoraj refleksją na temat monotematycznej sceny narodowego rapu, złożonej w większości z artystów powtarzających utarte schematy i nie omawiających żadnych istotnych dla społeczeństwa kwestii. Skupianie się niemal wyłącznie na historii i oklepanych (jakkolwiek wciąż istotnych) tematach pokroju Żołnierzy Wyklętych to zresztą bolączka nie tylko sceny rap, ale i pełnej dyżurnych gwiazd sceny RAC i mimo iż nacjonalizm już lata temu wyszedł z podziemia i do pewnego stopnia zagościł w przekazie głównego nurtu, artystów przełamujących ten schemat można policzyć na palcach jednej ręki.

Nad twórczością CR unosi się duch Starej Europy, jedności białych narodów oraz bezkompromisowy, trzeźwy, szturmowy przekaz, który od kilku lat stał się jednym z wiodących nurtów realnego polskiego młodego nacjonalizmu. Pomimo młodego wieku rapera, jego ogólne refleksje dotyczące ważkich z perspektywy nacjonalisty spraw były dojrzałe, idealistyczne i należy mieć nadzieję na jego dalszy rozwój nie tylko muzyczny, ale i światopoglądowy.

SC

Zobacz również: W świecie narodowców wolimy być nacjonalistami – wywiad z raperem CR