chrzejscijanstwo-a-sprawiedliwosc-spolecznaŚwiatowe Dni Młodzieży są z pewnością przeżyciem duchowym dla osób wierzących i starają się umacniać ich wiarę, jednak trudno uciec od faktu, iż mają też na celu zapewnienie jej uczestnikom dobrej zabawy. Kilka dni po tym wydarzeniu warto jednak wrócić do refleksji nad nauczaniem Kościoła rzymskokatolickiego, zwłaszcza jeśli w Polsce jedynie w marginalnych środowiskach zauważa się, że opowiadał się on za sprawiedliwością społeczną i systemem gospodarczym, który ma zapewniać godny materialny byt zwykłym rodzinom.

W Polsce katolicyzm jest niestety używany najczęściej do politycznych celów przez dwie dominujące grupy. Pierwsza z nich, liberalno-lewicowa, zainteresowana jest przede wszystkim sprawą miłosierdzia i współczucia dla drugiego człowieka, co jej zdaniem uprawnia chociażby do propagowania przyjęcia przez Polskę imigrantów z Bliskiego Wschodu. Druga, konserwatywno-liberalna, skupia się wyłącznie na kwestiach ideologicznych, a więc zakazie aborcji, sprzeciwie wobec małżeństw homoseksualnych czy wartościach rodzinnych. Obie te grupy mają jednak jedną cechę wspólną – niewygodna jest dla nich nauka społeczna Kościoła. Można bowiem z niej wywnioskować, że hierarchowie byli przeciwnikami socjalizmu (co lubią podkreślać konserwatyści), ale jednocześnie krytykowali gospodarczy liberalizm, którego ortodoksyjna forma ma w Polsce nie podlegać dyskusji, o co starają się dbać zarówno postacie z pierwszych stron gazet, jak i „antysystemowcy”. Warto więc zapoznać się z tym, o czym nie napisze ani „Gazeta Wyborcza”, ani periodyki z prawej strony.

Działalność Jezusa

Obchodzone ledwie trzy miesiące wcześniej Boże Narodzenie zostało ustanowione w pierwszych wiekach chrześcijaństwa przez Ojców Kościoła, którzy chcieli odciągnąć znajdujące się pod ich wpływem społeczeństwa od starych obrządków pogańskich związanych z kultem słońca. To właśnie pisarze i teologowie pierwszych wieków chrześcijaństwa, a później ich następcy, sformułowali nauczanie Kościoła katolickiego jakie znamy obecnie. Działalność Jezusa Chrystusa i głoszone przez niego wartości były oczywiście dla nich drogowskazem, lecz sam Chrystus nie formułował doktryn dotyczących życia całych społeczeństw, ponieważ jego misja opierała się na modelu bezpośrednich relacji osobistych. W nauczaniu Jezusa widać jednak wyraźnie pewne wskazówki, zwłaszcza jeśli chodzi o kwestię ubóstwa ludzi i sprawiedliwości. Podczas wystąpienia w Nazarecie po czterodniowym okresie kuszenia na pustyni, Jezus nakazuje ogłaszanie dobrej nowiny ludziom ubogim, aby zwiastować im „miłościwy rok Pana”. Chodzi więc o ogłaszany co 50 lat rok jubileuszowy, kiedy zwłaszcza ludziom biednym darowano długi, zwracano ziemię zabraną za niespłacone pożyczki czy uwalniano osoby zatrudniane jako niewolników z powodu ich sytuacji materialnej. Dla Chrystusa największe znaczenie miały oczywiście kwestie duchowe, stąd potępiał on bogaczy nie z powodu ich statusu materialnego, lecz za ich przekonanie o wyższości nad innymi i braku jakichkolwiek leków, co spowodowane było posiadanymi przez nich dobrami materialnymi. W nauczaniu Jezusa widać więc szczególną troskę o ludzi biednych, jednak formułowanie z tego powodu wniosków opartych o sformułowanie „Chrystus popierałby obecnie…” należy uznawać jedynie za niewiele wartą projekcję intelektualną, bądź zwykłą chęć wykorzystania tej postaci do swoich celów politycznych, co wyróżnia zwłaszcza socjalistów i libertarian.

„Rerum novarum”

Kościół katolicki przez wieki po śmierci Jezusa Chrystusa wypracowywał swoje dokładne nauczanie, w tym czasie prowadząc jednocześnie działalność nie tylko charytatywną, lecz również stricte gospodarczą. Stosunek współczesnego chrześcijaństwa do znanych nam obecnie najlepiej systemów ekonomicznych wyłożył jako pierwszy papież Leon XIII, który w 1891 r. opublikował encyklikę „Rerum novarum” („Rzeczy nowe”). Była ona odpowiedzią na rosnące wpływy ruchu socjalistycznego, który najdobitniej odpowiadał na ówczesne problemy europejskich społeczeństw, które mimo gwałtownego rozwoju przemysłu żyły w nędzy, czego symbolem do dzisiaj jest zwłaszcza XIX-wieczny angielski kapitalizm. Ówczesna głowa Kościoła katolickiego już na początku swojego dzieła pisała wprost o kwestii robotniczej, zauważając, iż rozwój ekonomiczny nie idzie w parze z podnoszeniem statusu majątkowego najuboższych warstw społecznych, które cierpią z powodu wyzysku chciwych bogaczy walczących o niepohamowane zyski. Encyklika Leona XIII równocześnie krytykuje jednak program raczkującego wówczas ruchu socjalistycznego, szczególnie jeśli chodzi o negację własności prywatnej, czy próbę wdrożenia programu „każdemu po równo”, uważając podobne pomysły jako szkodliwe dla życia społecznego i godzące w prawa naturalne. Papież był również przeciwnikiem antagonizowania obu grup społecznych, stąd wzywał pracodawców do sprawiedliwego wynagradzania pracowników, jednocześnie wymagając od nich sumiennego wypełniania swoich obowiązków i stronienia od przemocy w relacjach ze swoimi zwierzchnikami. Inną ważną kwestią jaką Kościół negował w założeniach ruchu socjalistycznego było przekonanie o pełnej równości wszystkich ludzi, które dla Leona XIII nie było zgodne z naturą z powodu różnic pomiędzy ludźmi. Tym samym papież nie akceptował pomysłów sprowadzających się do hasła „wszystkim po równo”, a także nie wierzył w możliwość uwolnienia ludzi od wszelkich trudności życia, co obiecywali najbardziej utopijni lewicowcy w początkach ruchu robotniczego.

Już dla Leona XIII oczywistym było, że kapitalizm bez żadnych hamulców prowadzi nie tylko do pogardzania słabszymi, ale też do moralnej degeneracji w rozumieniu podstawowych zasad chrześcijańskich. Autor „Rerum novarum” uważał więc, że przedsiębiorcy nie powinni utrudniać pracownikom praktyk religijnych, a także powinni dawać im czas wolny, który będzie przeznaczony dla wartości rodzinnych. Sprzeciw ówczesnego papieża wywoływało więc przede wszystkim oczekiwanie pracy ponad siły zwykłych ludzi oraz wykorzystywanie przez bogaczy ludzi biednych do podnoszenia własnych zysków. Leon XIII przekonywał więc, że ludzie nie będą rozliczani z posiadanego majątku, lecz ze swoich uczynków, stąd wzywał on do dzielenia się swoim bogactwem z osobami słabymi i żyjącymi w nędzy. Duchowny przekonywał przy tym, iż państwo jest tworem dla wszystkich swoich obywateli, zaś cały system społeczno-gospodarczy jest naczyniem połączonym, stąd zasady gospodarcze muszą przenikać się z chrześcijańskimi wartościami. Państwo powinno być więc oparte na tradycyjnych nierównościach, gdzie istnieją rządzący i rządzeni, jednak Ci pierwsi nie mogą służyć jedynie jednej grupie społecznej. Leon XIII opowiadał się też za udziałem państwa w ochronie robotników przed najbardziej chciwymi przedsiębiorcami, zapewniając im odpowiedni dzienny czas pracy oraz chroniąc przed ciężką pracą nieletnich. W „Rerum novarum” znajduje się nawet postulat stosowania rozwiązań odpowiednich do danego zawodu, a papież zwraca tu uwagę nawet na konkretną grupę zawodową w postaci górników, których praca jest wyjątkowo ciężka i szkodząca zdrowiu. Nadużyciem byłoby stwierdzenie, że Leon XIII był zwolennikiem płacy minimalnej, która pod koniec XIX w. była dopiero rozwiązaniem czysto teoretycznym, ale papież widział również rolę państwa w sprawie odpowiedniego wynagrodzenia za pracę, które powinno dać robotnikowi możliwość przeżycia, a nawet zaoszczędzenia pewnych środków na przyszłość. Największym poparciem Leona XIII, co można wywnioskować z końcówki encykliki, cieszyły się jednak stowarzyszenia mające na celu dialog pomiędzy pracodawcami i pracownikami, chroniące interesy obu grup przy wzajemnym poszanowaniu godności ludzkiej.

„Quadragesimo anno”    

Dokładnie w czterdziestą rocznicę opublikowania encykliki „Rerum novarum”, papież Pius XI ogłosił swoje dzieło w postaci „Quadragesimo anno” („Czterdziestego roku”). Jak nie trudno się domyślić encyklika ta nawiązywała do pracy Leona XIII, a dokładniej aktualizowała jego myśl w związku ze zmianami na świecie, które nastały przez wcześniejsze cztery dekady. Pius XI podkreślał w swojej encyklice, że „Rerum novarum” było dziełem przełomowym, które odpowiadało na ówczesne problemy związane ze złą sytuacją robotników i gromadzeniem kapitału jedynie przez wąską część społeczeństw, co popychało biedniejszych w objęcia ruchu socjalistycznego. Autor „Quadragesimo anno” krytykował już jednak osoby oburzone treścią „Rerum novarum”, których określał mianem jednostek hołdujących „bożyszczu liberalizmu”. Pius XI był więc zwłaszcza orędownikiem tej części encykliki Leona XIII, która krytykowała rolę państwa jako „nocnego stróża”, domagając się jego większego udziału w ustanawianiu dobra wspólnego i opiece nad ogółem obywateli. Papież zwracał też uwagę na pozytywną rolę „Rerum novarum” w rozwijaniu się chrześcijańskich związków zawodowych, które w państwach opartych o zasady liberalizmu były z wrogością postrzegane przez pracodawców. Jednocześnie Pius XI krytykuje liberałów i socjalistów za ich podejście do własności prywatnej, ponieważ ani on, ani Leon XIII nie uważali za właściwe jej zniesienie, lecz równocześnie nie traktowali jej jako swoistego pogańskiego bożka. Dla Piusa XI własność powinna służyć również dobru wspólnemu, a przede wszystkim konieczny jest sprawiedliwy podział dóbr, związany także z koniecznością prowadzenia działalności dobroczynnej przez osoby wykazujące się nadmiernym bogactwem.

Sprawiedliwy podział dóbr jest związany głównie z faktem, iż to właśnie praca robotników jest źródłem bogactwa państwa, chyba że ktoś prowadzi działalność gospodarczą samodzielnie. Pius XI nawiązuje tu wprost do „Rerum novarum” cytując Leona XIII, który twierdził, że kapitał i praca nie mogą istnieć bez siebie nawzajem, stąd nienaturalną była sytuacja, w której posiadacze kapitału zagarniali całe zyski dla siebie, przekazując jednocześnie robotnikom tylko tyle pieniędzy, aby mogli oni zaspokajać głód i regenerować siły potrzebne do dalszej pracy. Rozwijając ten poglądy Pius XI jednoznacznie krytykuje popadanie w drugą skrajność, a więc w chęć nacjonalizacji przedsiębiorstw, czy też pozostawienia w rękach robotników całości owoców ich pracy. Dobra powinny być bowiem podzielone zgodnie z dobrem ogółu i zasadą sprawiedliwości społecznej. Nie oznacza to jednak, że istnieje jedno konkretne rozwiązanie dotyczące zapewniania godnej płacy, stąd autor „Quadragesimo anno” opowiadał się za dialogiem w tej sprawie (uwzględniającym sytuację przedsiębiorstwa)  jednocześnie twierdząc, że pracownik powinien otrzymywać wynagrodzenie pozwalające na utrzymanie swojej rodziny i pozostaniu kobiety przy pracy w gospodarstwie domowym. Pius XI zajmował się również typowo praktyczną stroną ekonomii, zwracając chociażby uwagę na powstanie dyktatury ekonomicznej, w której bogaci przedsiębiorcy kontrolują udzielanie kredytów i tym samym koncentrują cały kapitał w swoich rękach, co szkodzi wolności gospodarczej. Autor opisywanej encykliki krytykował więc ruch socjalistyczny podobnie jak Leon XIII, ale jednocześnie pochwalał działalność związków zawodowych i domagał się oparcia ustroju gospodarczego o zasady moralne wynikające z nauczania Kościoła katolickiego. „Quadragesimo anno” jest więc uznawane za wykładnię korporacjonizmu i jedną z głównych podstaw idei chrześcijańsko-demokratycznej.

Encykliki Jana Pawła II

Przełomowa encyklika Leona XIII „Rerum novarum” doczekała się kolejnego nawiązania w rocznicę jej ogłoszenia w dziele Jana Pawła II pt. „Laborem exercens” (pol. „Wykonując pracę”). W dokumencie ogłoszonym w 90. rocznicę publikacji „Rerum novarum”, Jan Paweł II skupiał się na pracy jako elementowi pomagającemu w rozwoju człowieka w zakresie nauki, moralności i kultury. Także tutaj spotkać można pochwałę dla działalności związków zawodowych i solidarności ludzi pracy, co przyczynia się do troski o dobro wspólne, stąd związkowcy nie powinni ograniczać się jedynie do zapewnienia godnych płac i bezpieczeństwa pracy, ale powinni poprawiać wszelkie aspekty życia ludzkiego. Troska o dostęp ludzi niepełnosprawnych i upośledzonych do rynku pracy, którą wykazuje się w tej encyklice Jan Paweł II, zaprzecza w przekonujący sposób twierdzeniom wolnorynkowców, którzy dla własnych celów ideologicznych często wszelkie odstępstwa od swojego dogmatyzmu traktują jako „roszczeniowość nierobów”. Jan Paweł II stwierdza bowiem, że osoby upośledzone powinny uczestniczyć w życiu społecznym, stąd także one powinny być przygotowane do podejmowania się codziennego trudu. W 1987 r. papież z Polski opublikował „Sollicitudo rei socialis” (pol. „Troska społeczna”), w której nie wypowiadał się jedynie o kwestiach ekonomicznych, choć pojawiały się one w kontekście wyzwań stojących przed ówczesną sytuacją świata. Jan Paweł II uważał, że w wielu miejscach na świecie wciąż można spotkać niedorozwój gospodarczy w postaci wysokiego bezrobocia i niepełnego zatrudnienia. Jednocześnie przestrzegał przed nadmierną eksploatacją złóż naturalnych oraz dążeniu do rozwoju za wszelką cenę, co może doprowadzić do ludzkiej zachłanności i krótkowzroczności.

W stulecie ogłoszenia „Rerum novarum”, Jan Paweł II opublikował encyklikę „Centesimus annus” (pol. „Setna Rocznica”). Podobnie jak w poprzednich dokumentach nawiązywała ona oczywiście do przełomowego nauczania Leona XIII, przestrzegając jednocześnie przed zagrożeniami związanymi z upadkiem systemów komunistycznych. Papież nie był oczywiście zwolennikiem komunizmu, wręcz przeciwnie, jednak przestrzegał przed bezwarunkowym poparciem dla modelu radykalnego kapitalizmu. Akceptował on ten system jedynie wówczas, kiedy wspiera on rozwój człowieka i wolną przedsiębiorczość, zaś ludzie są w niej celem a nie jedynie środkiem do maksymalizacji zysków. Jan Paweł II nie uznawał więc, że automatyczne przejście z komunizmu do kapitalizmu musi dać pozytywne efekty państwom wschodnioeuropejskim, szczególnie jeśli nowy system będzie oparty jedynie na wierze w nieomylność swobodnej gry sił rynkowych. Autor „Centesimus annus” nie uznawał też nieograniczonej roli własności prywatnej, która powinna przede wszystkim służyć ludziom i być rozporządzana przy uwzględnieniu norm etnicznych.

Chrześcijańska lewica

Relatywnie długą tradycję ma również chrześcijańska lewica, choć kojarzona jest przede wszystkim ze zjawiskiem Teologii Wyzwolenia, która zaczęła rozwijać się w latach 60. XX w. w Ameryce Łacińskiej. Tamtejsze duchowieństwo w dużej liczbie wsparło wówczas ruchy narodowowyzwoleńcze, walczące przede wszystkim o obalenie prawicowych dyktatur realizujących interesy Stanów Zjednoczonych i państw zachodnich. Jednocześnie postulaty niepodległościowe łączono z nauczaniem Kościoła katolickiego oraz hasłami sprawiedliwości społecznej i dostępu ludności do oświaty. Teologia Wyzwolenia wzbudziła wiele kontrowersji wśród kościelnych hierarchów, stąd Kuria Rzymska zakazała publikacji nawiązujących wprost do doktryny walki klas. Podczas wizyty w Meksyku w 1979 r.  Jan Paweł II skrytykował postrzeganie Jezusa jako rewolucjonisty z Nazaretu, co nie oznaczało jednak całkowitego kresu Teologii Wyzwolenia. Jej idee cieszą się wciąż sporą popularnością wśród duchowieństwa z Ameryki Łacińskiej, choć ugrupowania o takim kręgosłupie ideowym wydają się przeżywać obecnie kryzys. Do Teologii Wyzwolenia poza partiami lewicowymi nawiązuje do dzisiaj część chadecji w tym regionie, która sprzeciwia się rządom liberalnej prawicy dążącym do uzależnienia krajowej gospodarki od zagranicznych koncernów i ignorowaniu potrzeb społeczeństwa.

Prawdziwe korzenie lewicy chrześcijańskiej to jednak XIX w. i narodziny chrześcijańskiego socjalizmu, który sprzeciwiał się ówczesnemu modelowi kapitalizmu, który do dzisiaj jest synonimem pracy robotników i dzieci ponad siły, niemal bez żadnych większych korzyści. Choć ten prąd intelektualny narodził się w zachodniej Europie, miał on również swoich zwolenników w Polsce. Najbardziej znanym z nich był ks. Antoni Szech, który wpierw pomagał w formowaniu się ruchu ludowego w trakcie zaborów, a następnie współpracował z socjalistycznym ruchem niepodległościowym. Krytykował on przede wszystkim bierność hierarchów wobec ciężkiej doli ludu. Uważał przy tym, że podobna postawa jest źródłem korzyści dla niektórych członków Kościoła, przez co spotykał się z dużą krytyką ze strony konserwatywnej prawicy tradycyjnie broniącej interesów warstw posiadających. Ruch lewicy chrześcijańskiej w Polsce nie rozwinął się jednak tak jak w państwach zachodnich, choć po odzyskaniu niepodległości po I Wojnie Światowej niektórzy duchowni próbowali prowadzić podobną działalność polityczną. W parlamencie przez pewien czas zasiadali działacze Chłopskiego Stronnictwa Radykalnego założonego przez ks. Eugeniusza Okonia. Był on zwolennikiem dość radykalnego programu społeczno-gospodarczego dlatego postulował m.in. parcelację majątku kościelnego oraz obniżenie opłat za religijne posługi, przypominając o powstaniu Kościoła z ubóstwa, nie uważając majątku doczesnego za żadną świętość. Odrębną organizacją był natomiast Chrześcijański Związek Akademicki, który postulował przeprowadzenie przemian społecznych z uwzględnieniem wartości moralnych, a jednym z jego działaczy w początkach działalności organizacji był późniejszy prezes Stronnictwa Narodowego Tadeusz Bielecki, który w  1923 r. wraz z grupą działaczy zasilił jednak Młodzież Wszechpolską.

Przeciwko konserwatywnym liberałom

Wyraźnie widać więc, że antykapitalistyczne tradycje w chrześcijaństwie mają swoje podstawy nie tylko w działalności poszczególnych ruchów odwołujących się do religii, ale zostały też usankcjonowane w katolickiej teologii. Świadczy o tym zwłaszcza dorobek papieży od powstania encykliki „Rerum novarum”, która do dzisiaj jest punktem odniesienia dla kolejnych przywódców Kościoła katolickiego. Warto o tym pamiętać zwłaszcza teraz, kiedy w Polsce zaroiło się od publikacji „katolickich wolnorynkowców”, a media udostępniają swoje łamy dla różnego rodzaju księży Stryczków, wyznających najbardziej nieludzką wersję kapitalizmu.

M.